- Kochanie, smutno mi przez Ciebie.
Kobiety mają to do siebie, że zarzucają swojego faceta swoimi troskami, problemami, każdą myślą, dają im najcenniejszy i najbardziej skrywany dar - swoją osobowość, te prawdziwą. Pokazują jak bardzo im ufają, bo gdyby kobieta nie czuła się przy danym mężczyźnie bezpiecznie, nie byłaby w stanie się przed nim otworzyć.
Mężczyźni nie rozumieją.
Nie doceniają tego co właśnie otrzymali, wręcz przeciwnie mają o to pretensje, nie podoba im się, że muszą wciąż wysłuchiwać, ich zdaniem, bezsensownej gadaniny kobiety. Co gorsza obierają pozycje obronną. Gdy kobieta powie, że jej smutno, że mężczyzna ją zranił czynem czy słowem, on rozumie to jako atak, automatycznie ma zamiar się bronić - nie, nie mam Panom tego za złe, w końcu taka ich natura - a przecież najlepszą obroną jest atak i w ten oto sposób mężczyzna atakuje swoją wybrankę kolejnymi raniącymi słowami lub czynami.
O tak, a nic nie rani bardziej niż obojętność lub tekst w stylu czepiasz się lub nie wiem czego ty ode mnie chcesz. On jest zagubiony, nie wie o co chodzi, nie rozumie czemu kobieta się go czepia. A ona, ona po raz kolejny obrywa za to, że chciała dobrze. Przełamała swój strach i wyjawiła mu jak bardzo jej źle, zaufała mu, miała nadzieję że zrozumie, że ona nie chce się kłócić, że jej smutno, że jej źle, że pragnie by on zrozumiał. W duchu wierzyła, że on ją przytuli, da buziaka i obieca, że będzie robił co w jego mocy, by nie musiała się tak czuć już nigdy więcej. I nie ma tu znaczenia czy sprawa dotyczyła niespuszczonej deski w toalecie czy tego, że facet nie zareagował, gdy jego mamusia przy całej rodzinie krytykowała jego wybrankę. Nawet coś co Tobie wydaje się infantylne, głupie i nieistotne dla niej może okazać się zapalnikiem do przepłakania całej nocy lub rzucania talerzami o ziemie.
Mężczyzno drogi, zrozum wreszcie, że jeśli kobieta mówi Ci o problemach to nie po to by Cię atakować, a po to by otrzymać Twoje wsparcie, byś upewnił ją, że ją kochasz i że jest najważniejszą istotą w Twoim świecie, o czym mogła przez Twoje zachowanie chwilowo zapomnieć. I nie próbuj za nic z świecie z nią dyskutować, to nie ma sensu. Logika nie ma tu żadnego prawa bytu. Jeśli kobieta poczuła się źle, to choćby jej problemem był sen, w którym ją rzekomo zdradziłeś, jedyne słuszne rozwiązanie to przytulić ją, pocałować i zapewnić, że w rzeczywistości nic takiego się nie wydarzy, bo dla Ciebie tylko ona się liczy.
Panna domyśl się, przedstawia
środa, 5 października 2016
wtorek, 20 września 2016
Czy Tobie na mnie jeszcze zależy?
- Kochanie, czy Tobie na mnie jeszcze zależy?
Klasyka. Kobieta zamyślona rzucająca to zdanie w stronę mężczyzny patrzy na niego maślanymi oczyma i czeka na satysfakcjonującą odpowiedź.
- Jasne że mi zależy, co to za głupie pytanie – odpowiada on z wyrazem braku zrozumienia.
W głowie kłębią jej się myśli w stylu chciałabym byś zabrał mnie na kolacje/do kina/do Paryża/na spacer w blasku księżyca/na kawę i ciastko/gdziekolwiek. Chciałabym byś zrobił dla mnie obiad/kolację/upiekł ciasto/przyniósł śniadanie do łóżka/kupił ulubioną czekoladę/zrobił mi masaż/rzucił na łóżko z błyskiem pożądania w oczach/przygwoździł do ściany/całował namiętnie/zerwał ze mnie ubranie/porwał z domu niespodziewanie/zaskoczył. Chciałabym byś pokazał jak bardzo Ci zależy, jak się starasz, jak wiele dla Ciebie znaczę. Chciałabym poczuć się pożądana, najpiękniejsza, najważniejsza. Kobieta spogląda na niego, analizuje jego chłodną odpowiedź, analizuje swoje myśli.
- Nie, nic takiego – odpowiada ona, grzebiąc wszystkie swoje pragnienia, bo przecież on i tak nie zrozumie, i tak nie da jej tego co pragnie. Zresztą powinien się domyślić. Przecież tyle razy się upominała, tyle razy prosiła, tyle razy sugerowała czego pragnie, czego chce, czego potrzebuje. Już ma dosyć, dosyć ciągłego proszenia się o zainteresowanie jej osobą.
On nie rozumie problemu, bo przecież mu zależy prawda? No chyba pewne że mu zależy, w końcu rozmawia z nią codziennie i przynajmniej udaje że słucha, jest z nią i przedstawił kumplom jako swoją dziewczynę. Powinna wiedzieć, że mu zależy. Przecież on tyle dla niej robi. Wrócił wcześniej ze spotkania z kumplami, nie upił się do nieprzytomności na ostatniej imprezie, pomógł jej w obiedzie, wyniósł śmieci, dla niej się ogolił i nawet wyprał wszystkie skarpety, zabrał ją na kolację, chwila kiedy to było, w zeszłym miesiącu, może dwa miesiące temu, no ale było. Pamiętał o jej urodzinach, o rocznicy, a w zeszły piątek kupił jej ulubione piwo, w sumie kupił je bo sam miał ochotę się napić więc nie wypadało by tylko on pił, ale to nic, przecież gest się liczy. A ostatnio powiedział jej, że jest piękna, bo jest, więc chyba powinna pamiętać, że nic się nie zmieniło. Czego ona od niego chce, czemu się czepia, przecież on się stara.
W efekcie ona nie dostała tego czego oczekiwała, a on nawet nie wie o co jej chodzi. Oboje są sfrustrowani i coraz bardziej się od siebie oddalają.
A teraz cofnijmy się do początku ich rozmowy. O ile lepiej byłoby gdyby oboje wzięli pod uwagę różnice w myśleniu obu płci. W końcu ta rozmowa mogłaby skończyć się zupełnie inaczej.
- Kochanie, czy Tobie jeszcze na mnie zależy? - mówi ona, a zanim on zdąży odpowiedzieć dodaje: Wiem że się starasz, doceniam to i naprawdę bardzo mi na Tobie zależy, ale ostatnio czuje się niedoceniona przez Ciebie. Chciałabym byś poświęcił mi trochę więcej uwagi. Wiesz, nie mówię od razu o wycieczce na Karaiby, ale spacer, wspólna kolacja i masaż na pewno poprawiłyby mi humor.
On zamyśla się i analizuje to co właśnie do niego powiedziała. W sumie, może ona ma trochę racji. Nie do końca to wszystko rozumie, ale przecież mu na niej zależy, chce by wiedziała że mu zależy.
- Przepraszam Kochanie, nie chcę byś tak się czuła. Zależy mi na Tobie i postaram się zrobić wszystko byś to czuła.
Ona przytuliła się do niego wierząc, że mówił szczerze, on zapobiegł kolejnej aferze i godzinom jej milczenia. Ona od razu wytłumaczyła mu w czym tkwi problem a przy okazji upewniła że docenia jego dotychczasowe starania, on zamiast przyjmować pozycje obronną wziął pod uwagę jej uczucia i niezależnie czy zrozumiał to czego chciała czy nie, dał jej to czego najbardziej pragnęła, zrozumienie.
Mówimy dwoma różnymi językami. Nie rozumiemy siebie nawzajem, a to rodzi frustrację. Zamiast uczyć się języka tej drugiej osoby liczymy wciąż, że ona przestawi się na nasz język. Jeśli chcemy porozumienia musimy oboje pójść na kompromis i przede wszystkim określić jasno i wyraźnie co przez to rozumiemy. Musimy przestać zakładać co druga osoba myśli i czuje, przestać analizować jej zachowanie wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń. Musimy zacząć zadawać pytania i słuchać, a przede wszystkim starać się wczuć w sytuacje drugiej strony zamiast stale myśleć wyłącznie o sobie.
Klasyka. Kobieta zamyślona rzucająca to zdanie w stronę mężczyzny patrzy na niego maślanymi oczyma i czeka na satysfakcjonującą odpowiedź.
- Jasne że mi zależy, co to za głupie pytanie – odpowiada on z wyrazem braku zrozumienia.
W głowie kłębią jej się myśli w stylu chciałabym byś zabrał mnie na kolacje/do kina/do Paryża/na spacer w blasku księżyca/na kawę i ciastko/gdziekolwiek. Chciałabym byś zrobił dla mnie obiad/kolację/upiekł ciasto/przyniósł śniadanie do łóżka/kupił ulubioną czekoladę/zrobił mi masaż/rzucił na łóżko z błyskiem pożądania w oczach/przygwoździł do ściany/całował namiętnie/zerwał ze mnie ubranie/porwał z domu niespodziewanie/zaskoczył. Chciałabym byś pokazał jak bardzo Ci zależy, jak się starasz, jak wiele dla Ciebie znaczę. Chciałabym poczuć się pożądana, najpiękniejsza, najważniejsza. Kobieta spogląda na niego, analizuje jego chłodną odpowiedź, analizuje swoje myśli.
- Nie, nic takiego – odpowiada ona, grzebiąc wszystkie swoje pragnienia, bo przecież on i tak nie zrozumie, i tak nie da jej tego co pragnie. Zresztą powinien się domyślić. Przecież tyle razy się upominała, tyle razy prosiła, tyle razy sugerowała czego pragnie, czego chce, czego potrzebuje. Już ma dosyć, dosyć ciągłego proszenia się o zainteresowanie jej osobą.
On nie rozumie problemu, bo przecież mu zależy prawda? No chyba pewne że mu zależy, w końcu rozmawia z nią codziennie i przynajmniej udaje że słucha, jest z nią i przedstawił kumplom jako swoją dziewczynę. Powinna wiedzieć, że mu zależy. Przecież on tyle dla niej robi. Wrócił wcześniej ze spotkania z kumplami, nie upił się do nieprzytomności na ostatniej imprezie, pomógł jej w obiedzie, wyniósł śmieci, dla niej się ogolił i nawet wyprał wszystkie skarpety, zabrał ją na kolację, chwila kiedy to było, w zeszłym miesiącu, może dwa miesiące temu, no ale było. Pamiętał o jej urodzinach, o rocznicy, a w zeszły piątek kupił jej ulubione piwo, w sumie kupił je bo sam miał ochotę się napić więc nie wypadało by tylko on pił, ale to nic, przecież gest się liczy. A ostatnio powiedział jej, że jest piękna, bo jest, więc chyba powinna pamiętać, że nic się nie zmieniło. Czego ona od niego chce, czemu się czepia, przecież on się stara.
W efekcie ona nie dostała tego czego oczekiwała, a on nawet nie wie o co jej chodzi. Oboje są sfrustrowani i coraz bardziej się od siebie oddalają.
A teraz cofnijmy się do początku ich rozmowy. O ile lepiej byłoby gdyby oboje wzięli pod uwagę różnice w myśleniu obu płci. W końcu ta rozmowa mogłaby skończyć się zupełnie inaczej.
- Kochanie, czy Tobie jeszcze na mnie zależy? - mówi ona, a zanim on zdąży odpowiedzieć dodaje: Wiem że się starasz, doceniam to i naprawdę bardzo mi na Tobie zależy, ale ostatnio czuje się niedoceniona przez Ciebie. Chciałabym byś poświęcił mi trochę więcej uwagi. Wiesz, nie mówię od razu o wycieczce na Karaiby, ale spacer, wspólna kolacja i masaż na pewno poprawiłyby mi humor.
On zamyśla się i analizuje to co właśnie do niego powiedziała. W sumie, może ona ma trochę racji. Nie do końca to wszystko rozumie, ale przecież mu na niej zależy, chce by wiedziała że mu zależy.
- Przepraszam Kochanie, nie chcę byś tak się czuła. Zależy mi na Tobie i postaram się zrobić wszystko byś to czuła.
Ona przytuliła się do niego wierząc, że mówił szczerze, on zapobiegł kolejnej aferze i godzinom jej milczenia. Ona od razu wytłumaczyła mu w czym tkwi problem a przy okazji upewniła że docenia jego dotychczasowe starania, on zamiast przyjmować pozycje obronną wziął pod uwagę jej uczucia i niezależnie czy zrozumiał to czego chciała czy nie, dał jej to czego najbardziej pragnęła, zrozumienie.
Mówimy dwoma różnymi językami. Nie rozumiemy siebie nawzajem, a to rodzi frustrację. Zamiast uczyć się języka tej drugiej osoby liczymy wciąż, że ona przestawi się na nasz język. Jeśli chcemy porozumienia musimy oboje pójść na kompromis i przede wszystkim określić jasno i wyraźnie co przez to rozumiemy. Musimy przestać zakładać co druga osoba myśli i czuje, przestać analizować jej zachowanie wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń. Musimy zacząć zadawać pytania i słuchać, a przede wszystkim starać się wczuć w sytuacje drugiej strony zamiast stale myśleć wyłącznie o sobie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)